Zbieram się w sobie, żeby powrócić do blogowania. Zacznijmy zatem dzisiaj od cellulitu :)). Która z nas kocha swój cellulit? Ja nie
W tym momencie przypomina się pewien kawał, a mianowicie: „Dlaczego mężczyźni nie mają cellulitu?….. bo jest brzydki” Ćwiczę już od jakiegoś czasu, moja przygoda zaczęła się z Ewką Chodakowską, potem dołączyłam trening z obciążeniem i muszę stwierdzić, że mój znienawidzony cellulit zaczął być jakby mniej widoczny ( w między czasie miałam krótki romans z Bio-essence, ale ostatecznie nie spełnił on moich oczekiwań). Jednak wciąż nie byłam zadowolona z moich ud
W nieodpowiednim oświetleniu był nadal obecny, zwłaszcza na tylnych częściach ud, ble)-. Ktoś może powiedzieć, że przesadzam, że przecież każda ma cellulit, że są gorsze rzeczy itd itp. Ale wierzcie, mnie mój cellulit naprawdę wnerwiał, zwłaszcza, że dużo ćwiczyłam i starałam się pilnować diety.
Pewnego dnia na przystanku tramwajowym zobaczyłam kobietę, tak w okolicach 30tki ( czyli w moim wieku). Krótkie spodenki, szpilki i mega zgrabne, gładziutkie nogi. Masakra, zero cellulitu. Zazdrość zagotowała się w mnie, pomyślałam, że do jasnej cholery przecież można tak wyglądać.
Wtedy odkryłam osławiony w internecie peeling kawowy, robiłam go namiętnie 3 razy w tygodniu, cudownie wygładzał uda. Nadal ostro ćwiczyłam, piłam jakieś 2 l wody dziennie i pilnowałam diety. Ale po jakimś miesiącu zauważyłam z boku na prawym udzie sieć popękanych naczynek!! WTF? Od razu skojarzyłam to z moim intensywnym szorowaniem ud… no to szlag wszystko trafił, peeling musiałam odstawić.
Zaczęłam wtedy szperać w internecie za jakimś preparatem doustnym, który zdrenuje moje uda i pozbędzie się cellulitu wodnego. Nie mogłam się zdecydować, zwłaszcza, że ceny tych specyfików nie są najniższe. No ale trudno, na każdego działa co innego. Zdecydowałam się w końcu na Cellinea. Producent podaje, że trwałe efekty pojawią się po ok 8 tygodniach regularnego stosowania i jest to dla mnie logiczne i wiarygodne. Miałabym obawy, jeśli ktoś by mnie zapewniał, że cellulit zniknie po tygodniu. Zamówiłam zatem kurację 3- miesięczną.
Ponieważ wierzę w zdrową dietę i ruch, cały czas trzymałam się mojego planu żywieniowego i treningowego i oczywiście łykałam codziennie Cellinea. Pelling kawowy stosowałam raz na 1,5 tygodnia. Teraz mija 7 tydzień kuracji i powiem tak: to działa!!!!!!!! Nawet jak ścisnę skórę grudki są ledwo widoczne :)))))) Skończę całą kurację i zrobię przerwę, jestem ciekawa jak długo efekt będzie się utrzymywał.
Jestem tak szczęśliwa, że dołączam foto fragmentu mojego ściśniętego uda :)))) Jeśli przejmujecie się swoim cellulitem tak jak ja, to polecam Wam ten specyfik. Na mnie podziałał superowo :)))
Na koniec jeszcze przepis na peeling kawowy:
– najtańsza kawa mielona
– sól jodowo- bromowa (może być zwykła)
– cynamon ( jeśli nie macie problemu z naczynkami)
Kawę zaparzam wrzątkiem w takiej ilości, żeby powstała papka, pozostawiam do ostygnięcia. Dodaję sól bohemską.
Jeśli ktoś jest zainteresowany tabletkami to odsyłam na stronę producenta, gdzie można sobie o nich poczytać
Ściskam mocno :P, bez ucisku w ogóle nie widać cellulitu je je je ![]()









Lipiec 3, 2015
i ja mam problem z cellu. wydaje mi się, że to kwestia szczególnie własnie gromadzenia się we mnie wody w organizmie. może i ja zacznę sobie brać takie coś? już sama nie wiem ale zaczynają mnie te udka denerwować. też cwiczę, dużo jeżdzę rowerem itd. a to się pojawia dalej. no nic trzeba szukać sposobów. wypróbuję teraz Twój
pozdrawiam
Lipiec 3, 2015
No wlasníe w moim odczuciu te tabletki dzíalaja na zasadzíe drenażu, zapomnialam napisac, ze w bonusíe zeszlo mi jakíes 1.5cm z ud, i to jest chyba ta woda